Przejdź do głównej zawartości

Malarstwo z pianą na ustach. Jackson Hill

 

Kiedy jako młody chłopak zgłosiłem się do ogniska plastycznego, to sędziwy nauczyciel prowadzący kurs rysunku zapytał mnie czy chcę uprawiać malarstwo jako hobby, czy jako zawód. Nie za bardzo wiedziałem co odpowiedzieć na tak postawione pytanie, więc odpowiedziałem, że najchętniej to wolałbym jedno i drugie jednocześnie, czyli, by malarstwo było moją pasją a i także przyszłym wykonywanym zawodem. 

Jackson Hill, "Refinery", 2018, 24 x 36, Oil on canvas, źródło: www.jacksonhillart.com

Nauczyciel pogładził długą brodę i spytał mnie po raz kolejny, czy zdaję sobie sprawę jaka to będzie wyboista i trudna droga. Dopiero po latach przypomniałem sobie tę rozmowę, sam zajmując się już malarstwem i zdałem sobie sprawę o czym, tak na prawdę, mówił sędziwy nauczyciel. Bo wtedy już wiedziałem, że znaczna część artystów, działając zgodnie z wewnętrznym przymusem przekształcania świata, doznawała niezwykle gwałtownych uczuć i często w swym życiu działała wręcz irracjonalnie. Vincent van Gogh wprost twierdził, że malarstwo zabrało mu połowę rozumu, a im głębiej sięgał w zakamarki własnej wyobraźni, tym bardziej ryzykował życie, igrając z głęboko skrytym żywiołem, który dzięki malarstwu stopniowo się uwalniał. 

Jackson Hill, "Transient". 2022, 20 x 29. Oil on Canvas. Private Collection, źródło: www.jacksonhillart.com

Podobnie było z Aleksanderem Gierymskim, u którego poddanie się wewnętrznemu przymusowi tworzenia sprawiło, że przypłacił życie obłędem, gdyż moc twórcza była u niego silniejsza niż instynkt samozachowawczy. Wewnętrzny dynamizm powoływania obrazów w wyobraźni wykraczał u niego poza możliwość przełożenia ich na język plastyki, stąd brała się irytacja, niszczenie własnych obrazów, autoagresja, zgorzknienie a i w końcu obłęd. Ilekroć w Muzeum Narodowym w Warszawie staję przed wielkoformatową „Altaną” pędzla Aleksandra Gierymskiego, zachwycam się obrazem, ale i wiem, że pierwszą wersję obrazu artysta zniszczył, zaś to, które znamy dzisiaj jest kompozycją niezwykle wymęczoną, cyzelowananą i drobiazgową, malowana na sposób apteczny, gdzie każde dotknięcie pędzla musi trafić kolorem w przeznaczone mu w wyobraźni miejsce. Kolejne warstwy farb nakładane na siebie przypominają tu chropowatą powierzchnię, wręcz widać tam zmagania z własną neurozą, walkę miedzy perfekcjonistą, a zarazem kimś wiecznie przekonanym o swym niepowodzeniu. 

Jackson Hill, "WILDERNESS", 2022, 60 x 48. Oil on Canvas, źródło: www.jacksonhillart.com

Leon Wyczółkowski, który dobre znał malarza tak wspomina obraz Gierymskiego: „Aleksander Gierymski dawał szczegóły, uzyskiwał nawet ciekawe wyniki. [...] Ale każdą pracę robił z pianą na ustach. To są mordowane a nie malowane obrazy...”. „Altana” Gierymskiego jest więc wymęczona, widać w niej niemal dramatyczną walkę artysty z ideą światła, które próbuje ujarzmić w barwnej kompozycji, stąd liczne korekty, poprawki, podmalówki, do tego stopnia liczne, że obraz przypomina gruby strup farby. Otrzymujemy w nim, co prawda, fenomenalną symfonię barw, lecz jednocześnie brak w nim lekkości. Jego impresjonizm jest apteczny, mierzalny, wręcz definicyjny. Ilekroć trafiam na tego rodzaju malarstwo przyglądam mu się z ciekawością, choćby z tego powodu, że wiem, jak wielki trud stoi za misterią wykonania takich kompozycji. 

Jackson Hill, "Cavern (Tree By A Stream)", 2023, 48 x 40. Multimedia on Panel. Private Collection, źródło: www.jacksonhillart.com

Kiedy w Nowym Jorku zobaczyłem wystawę malarstwa młodego amerykańskiego artysty Jacksona Hilla, od razu przypomniał mi się Aleksander Gierymski i jego boje o finalny kształt obrazów. Bo Jackson Hill, podobnie jak Gierymski, maluje z pianą na ustach, jego obrazy wydają się być wydarte siłą i gwałtem z wyobraźni, widać ile tam walki, siłowania się z kompozycją malarską.

Jackson Hill, "Window", 2023, 30 x 40. Oil on Panel. Private Collection, źródło: www.jacksonhillart.com

            Jackson Hill urodził się w 1994 roku w Stanach Zjednoczonych. Po szkole średniej z powodzeniem aplikował na New York Academy of Art prywatnej, prestiżowej szkoły artystycznej. Artysta tak definiuje swoją postawę artystyczną: „Wychowując się w rozległym mieście Indianapolis, mój wczesny związek z naturą nie został ukształtowany przez nieskalaną dziką przyrodę czy malownicze widoki z XIX-wiecznych obrazów, ale raczej przez małe skrawki oświetlonych lampami lasów i pokrytych glonami stawów melioracyjnych rozrzuconych po niekończących się przedmieściach. Od najmłodszych lat miałem intuicyjne poczucie, że wszystko to jest ulotne i ma tendencję do rozpadu lub transformacji. Moje obecne prace eksplorują przede wszystkim pamięć, zmianę i subiektywne doświadczenie czasu. 

Jackson Hill, "Overgrown" 2022, 20 x 30. Oil on canvas. Private Collection, źródło: www.jacksonhillart.com

W chaotycznej, tętniącej życiem kulturze, która ewoluuje szybciej niż kiedykolwiek wcześniej w historii, często wydaje się, że każde uczucie, każdy moment doświadczenia, bez względu na to, jak osobiście jest on głęboki, zostaje utracone na rzecz przeszłości, niemal zanim jeszcze zostanie zarejestrowany. Moje poczucie osobistej historii, tożsamości i jaźni jest nieuchwytnym zbiorem ciągle zmieniających się, częściowo uformowanych pół-wspomnień i intuicji, którym wydaje się brakować jakiejkolwiek solidnej, spójnej formy lub bezpośredniego połączenia ze światem zewnętrznym. Z tej dwuznaczności, niepewności i nieodłącznego poczucia izolacji staram się uchwycić małe chwile piękna. Nadając priorytet oświetleniu i atmosferze nad jasno zdefiniowaną formą i badając rytmy w układzie kompozycyjnym, tworzeniu znaków i harmonii kolorów, moje prace wywołują u widza poczucie, że uczestniczy we wspomnieniu lub w jakimś śnie. Elementy natury, takie jak drzewa, mokradła i lasy, również odgrywają ważną rolę w moich obrazach. Zawsze czułem się silnie związany z naturą jako czymś niezłomnym. Dlatego fascynuje mnie wzajemne oddziaływanie między tą ponadczasową jakością a ciągłymi przemianami”. To artystyczne expose Jacksona Hilla, jest takie jak jego obrazy, niejednoznaczne, pełne chaosu i próby łapania go w klatki zrozumienia, ciągłej walki ale i poddaństwa naturze.

Jackson Hill, Hampshire Plein air 2020. Oil on canvas. Private Collection, źródło: www.jacksonhillart.com

            Kiedy stałem przed obrazami artysty ze zdziwieniem spoglądałem na strukturę farb nakładanej na płótno. Obrazy były malowane, tak jak je określano w okresie Młodej Polski: na tłusto. Dopiero kiedy przeczytałem opis jednego z obrazów zrozumiałem, gdzie tkwi tajemnica warsztatowa: na przykład w obrazie „The island” artysta fragmenty obrazu przedstawiające ludzkie szkielet wykonał z kości lisa i zatopił je w żywicy epoksydowej wprost na płótnie, potem zaś całość zamalował. 

Jackson Hill, The island, 2023, 54 x 72. Multimedia on Panel, źródło: www.jacksonhillart.com

Ta technika jest powtarzana w wielu obrazach z aplikacjami suchych liści czy igliwia. Ale to, co zrobiło na mnie największe wrażenie, kiedy patrzyłem na obrazy Hilla, to ich kolorystyka. 

Jackson Hill, "Family Tree". 2018, 18 x 24. Oil on canvas. Private Collection, źródło: www.jacksonhillart.com

Jest w nich feeria barw, wręcz eksplozja kolorów i to aplikowanych w nieoczywisty sposób, niespotykany w naturze. Może i przez to niektóre z obrazów są zbyt karykaturalne, ale na pewno nie są pstrokato-jarmarczne, jest w nich zachowana całościowa wizja chromatyczna. A to, może się podobać.

Zapraszam do wysłuchania podcastu na temat twórczości artysty:



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Skrzynia pełna skarbów. Kaplica Sansevero w Neapolu

Dzisiejszy odcinek będzie wyjątkowy, bo poświęcony nie konkretnemu artyście a miejscu. Swego czasu, kiedy pracowałem we Włoszech, zdarzało mi się bywać w Neapolu kilka razy w miesiącu. Nigdy jednak nie miałem na tyle czasu, by odwiedzić perłę miasta pod Wezuwiuszem, czyli kaplicę Sansevero, o której niejednokrotnie czytałem.  Antonio Corradini, Skromność, (detal), 1752, Kaplica Sansevero w Neapolu, źródło: https://www.museosansevero.it Po kilkunastu latach, gdy wróciłem na kilka dni do Neapolu obiecałem sobie, że mogę nie zjeść pizzy, nie spacerować po słynnej Spaccanapoli, ale tajemniczą  i osobliwą kaplicę musze odwiedzić. Tak też się stało. Kaplica schowana w ciemnym zaułku pomiędzy obdrapanymi budynkami, suszącym się praniem absolutnie z zewnątrz nie zdradza tego, jaki kryje brylant.  Giuseppe Sanmartino, Cristo velato, 1753, Kaplica Sansevero w Neapolu, źródło: https://www.museosansevero.it Położona przy Via Francesco de Sanctis pod numerem 19-tym, na północny zachód od kościoła S

Wojna światów według Jakuba Różalskiego.

     Będąc kiedyś w Wiśle zobaczyłem ulotkę Muzeum Magicznego Realizmu. Jako, że Muzeum było niedaleko mojego zakwaterowania, postanowiłem zobaczyć miejsce, które reklamowało się jako jedyne tego typu muzeum w Europie. W odnowionej willi polskiego naukowca Juliana Ochorowicza trafiłem na obrazy Jakuba Różalskiego, które opowiadały alternatywną wersję wojny polsko-bolszewickiej z 1920 roku.  Jakub Różalski,  1920 - Guest from the west, źródło: https://jrozalski.com/ Bardzo mi się podobały te obrazy, miały   mocno ilustracyjny charakter, może nieco komiksowy, ale w tym najlepszym wydaniu. Dla mnie obrazy spełniały wszystkie kryteria sztuki, która może się podobać: za każdym z obrazów stał fenomenalny pomysł, na dodatek w mistrzowski sposób udało się artyście wydobyć z wyobraźni fantazmaty i przenieść je w kompozycje. Te obrazy mnie zaskoczyły, bo widać w nich było wpływ malarstwa Młodej Polski, pejzaże jak z miniatur Stanisławskiego, nieco skrótowe, lecz doskonale oddające klimat wiejski

Alfons i jego kobiety. Rzecz o twórczości Alfonsa Muchy.

Bywa i tak w historii, że te same rzeczy odkrywane są co jakiś czas. Na przykład idea   demokracji wynaleziona przez starożytnych Greków w ateńskiej polis, jako ustrój państwa, została zarzucona w historii na wiele wieków i ponownie odkryta w czasach nowożytnych. Podobnie było z wynalazkiem papieru, który został wynaleziony w Chinach przez kancelistę na dworze cesarza He Di z dynastii Han, około 105 r. n.e i ponownie odkryty w Europie po niemal 1000 lat. W pewnym sensie podobnie jest z twórczością Alfonsa Muchy. Ten genialny ilustrator, grafik, malarz i rzeźbiarz był sławą Paryża, Wiednia, Pragi na początku XX wieku. Jednak z czasem jego blask słabł, został pokryty kurzem zapomnienia i pewnie odszedłby w niepamięć, gdyby nie pewne wydarzenie. Alfons Mucha, Fate, 1920, olej na płótnie, 51,5 x 53,5 cm, Muzeum Alfonsa Muchy w Pradze, źródło: http://masterpieceart.net/alphonse-mucha  Na początku 1963 roku największe muzeum sztuki i rzemiosła artystycznego w Londynie czyli Muzeum Wiktorii i