Przejdź do głównej zawartości

Posty

Samotność w wielkim mieście. Yongjae Kim

  Pewnie każdy z nas spotkał w swoim życiu osobę, z której emanował taki rodzaj smutku, który trudno opisać nawet słowami. Osoby te noszą w sobie smutek głównie z tego powodu, że przebywanie w towarzystwie, nawet tym najlepszym, szybko staje się dla nich nużące i wyczerpujące. Wtedy uciekają w głąb siebie, zamykają się na bodźce zewnętrzne i samotność staje się ich największym przyjacielem. Tego rodzaju samotność, nie mogąc przybrać żadnego towarzyskiego kształtu, osiada cicho na dnie ich serca i jak śnieg podczas bezwietrznej nocy, wycisza wszystkie dźwięki i oddala od świata zewnętrznego.  Yongjae Kim, Visitor I, 9 x 12 in, 2023, oil on panel, źródło: www.yongjaestudio.com Wtedy to, osoby noszące w sobie tę mroźną aurę pozostają sami ze sobą, niezależnie czy są w rodzinie, z przyjaciółmi, czy nawet w zgiełku wielkiej metropolii. Jednak tego rodzaju usposobienie domaga się zazwyczaj jakiegoś wentyla bezpieczeństwa, jakiego ujścia. Jedną z metod   radzenia sobie z tym stanem jest sztuk
Najnowsze posty

Siegfried Zademack. Między halucynacją i obserwacją.

  Wielki samotnik z Królewca Immanuel Kant analizując pojęcie sztuki, zwraca uwagę, że sztuka jest formą zadowolenia bez żadnej praktycznej korzyści, innymi słowy, jest działaniem zupełnie bezinteresownym. Filozof z Królewca tego rodzaju aktywność określa mianem swobodnej gry wyobraźni z intelektem. Ilekroć trafiam na obrazy klasyfikowane jako surrealistyczne, to definicja Immanuela Kanta zdaje się powracać jako precyzyjna i doskonale opisująca ten typ malarstwa. W pewnym sensie, została ona uzupełniona przez Salwadora Dalego w 1947 roku, we wstępie do książki jego autorstwa zatytułowanej „Pięćdziesiąt magicznych tajemnic”. Tam też artysta określa swoje malarstwo mianem metody spontanicznego poznania irracjonalnego, opartej na obserwacji krytycznej i systematycznej asocjacji i interpretacji zjawisk delirycznych. Innymi słowy, Salwador Dali widzi swoje malarstwo jako talię kart zebranych z obserwacji życia potocznego, które potem, w czasie malowania, może dowolnie tasować, zestawiając w

Malarstwo z pianą na ustach. Jackson Hill

  Kiedy jako młody chłopak zgłosiłem się do ogniska plastycznego, to sędziwy nauczyciel prowadzący kurs rysunku zapytał mnie czy chcę uprawiać malarstwo jako hobby, czy jako zawód. Nie za bardzo wiedziałem co odpowiedzieć na tak postawione pytanie, więc odpowiedziałem, że najchętniej to wolałbym jedno i drugie jednocześnie, czyli, by malarstwo było moją pasją a i także przyszłym wykonywanym zawodem.  Jackson Hill, "Refinery", 2018, 24 x 36, Oil on canvas, źródło: www.jacksonhillart.com Nauczyciel pogładził długą brodę i spytał mnie po raz kolejny, czy zdaję sobie sprawę jaka to będzie wyboista i trudna droga. Dopiero po latach przypomniałem sobie tę rozmowę, sam zajmując się już malarstwem i zdałem sobie sprawę o czym, tak na prawdę, mówił sędziwy nauczyciel. Bo wtedy już wiedziałem, że znaczna część artystów, działając zgodnie z wewnętrznym przymusem przekształcania świata, doznawała niezwykle gwałtownych uczuć i często w swym życiu działała wręcz irracjonalnie. Vincent van

Artysta niezrozumiałej jasności. Andrey Remnev.

  Kiedy miałem dwanaście lat dostałem w prezencie album „Rublow. Malarz fresków i ikon”. Książka ta, była dla mnie pełna zagadek, bo długo patrzyłem na freski mistrza Rublowa próbując rozwikłać zagadkę, dlaczego tak mi się podobają, bo postacie na tle złoconych emalii były przecież jakieś nienaturalne, jakby nieco komiksowe, na dodatek pełne patosu i dumy. Ponadto widziałem w nich wiele błędów anatomicznych, bo prezentowane postacie były tam nienaturalnie wysokie, ich głowy stanowiły 1/8 wielkości ciała a nie, jak wiedziałem z kanonu Lizypa, według którego wysokość człowieka ma 9 modułów, w tym głowa to 1/9 całości. Co więcej, po jakimś czasie moje sny zaczęły pod wpływem ikon Rublowa nabierać jakiejś niezrozumiałej jasności, pełnej delikatnych, aksamitnych porcelanowych odcieni. Nawet pojawiające się w snach postacie znajomych i członków rodziny trwały w manekinowatym i statycznym bezruchu w otoczeniu złoconej przestrzeni, w której czas się zatrzymał, a atmosfera była tak czysta i prz

Sztuka kontrastu. Nigel Cox.

  Renesansowy „Traktat o malarstwie” autorstwa Leona Battisty Albertiego jest dziś przywoływany głównie w kontekście przepięknej metafory obrazu, który ma być jak okno w ścianie. Jednak zapomina się, że zaproponowana przez Albertiego metafora okna, uzupełniona była jeszcze jednym warunkiem, który gwarantował dobre malarstwo: za oknem musi się wydarzać jakaś ciekawie malarsko opowiedziana historia, która zatrzyma nasz wzrok i przykuje naszą uwagę. Gdy opowiedziana historia będzie banalna, albo będzie przypominała, to co zwykle widzimy na co dzień przez okno, nie zwróci to naszej uwagi. Wiele pokoleń artystów wcielało w życie tą albertiańską radę i na różne sposoby walczyło o uwagę odbiorców. Jedną z metod, która gwarantowała zatrzymanie wzroku na kompozycji było użycie ostrego kontrastu.  Nigel Cox, Metaphor, 24" x 24", Oil on linen, źródło: www.njcox I tak, kontrast w malarstwie, czy to abstrakcyjnym, czy też figuratywnym, odnosił się do ostrego zaznaczenia różnic między elem