Przejdź do głównej zawartości

Poskramianie nocy. Casey Baugh.

 

Wśród wielu fobii, które uprzykrzają nam życie istnieje nyktofobia, czyli strach przed ciemnością. Nie jest ona groźna, gdyż zwyczajowo klasyfikowana jest jako przemijający element dzieciństwa. Jednak pomimo tego, że nyktofobia przechodzi z wiekiem, to gdzieś w zakamarkach naszej świadomości pozostaje lekki strach przed nocą i ciemnością. Z tego też powodu zapalamy w ciemnych pomieszczeniach lampki, nie lubimy, gdy podczas snu panują zupełne ciemności. W ten sposób oswajamy strach przed całkowitym mrokiem. 

Casey Baugh, Untitled, oil on panel, źródło: https://caseybaugh.com

Być może ten lęk wziął się z tego, że to ewolucja wyposażyła nas w ten strach, bo w ciemności nie widać zagrożenia, nie mamy orientacji skąd może przyjść na nas atak. Tak więc, w mniejszym lub większym stopniu, mamy w sobie strach przed nocą, w której kryje się nieznane. Dzisiejsza wiedza z zakresu neurologii pozwala nam lepiej zrozumieć ten mechanizm, bo ponad wszelką wątpliwość wiemy, że natężenie światła docierającego do naszych oczu ściśle związane jest z tak zwanym ciałem migdałowatym, które odpowiada za stan gotowości, czuwania, za funkcjonowanie obszaru odpowiedzialnego za generowanie specyficznego rodzaju emocji. 

Casey Baugh, Into the Night, 20x30 in, oil on panel, źródło: https://caseybaugh.com 

I tak, ciemny listopadowy wieczór z porywistym i zimnym wiatrem, z odgłosami płynącymi z nagich konarów drzew, wywołuje u nas  określone emocje, które finalnie kształtują nasz nastrój. Dogasanie dnia, ciemny wieczór, zimno, wiatr, nadciągająca noc w gęstniejącym mroku wpływają na odbiorcę, wywołując minorowy nastrój, refleksję i nostalgię. Od wielu pokoleń malarze zdawali sobie sprawę z faktu, że istnieją zjawiska przyrody, które powszechnie oddziałują w określony sposób na stronę emotywną naszej świadomości. Dlatego też artyści chętnie sięgali po tematy związane z nokturnem, czyli tematykę przedstawiający sceny nocne. Tak zwana maniera tenebrosa, będąca swoistym stylem, w którym artysta akcentujące ciemność i silne kontrasty świetlne, doskonale rezonowała z takimi emocjami jak nostalgia, zaduma czy samotność. 

Casey Baugh, Tied with Heart Strings, oil on panel, źródło: https://caseybaugh.com.

Niestety, to co zwiemy w malarstwie nokturnem, zdaje się odchodzić dziś w zapomnienie. Powody dzisiejszej rzadkości nokturnów wydają się dwa, po pierwsze nokturn jest piekielnie trudny do namalowania, bo artysta chcąc przedstawić nocną scenę skazany jest na ograniczoną paletę barw, musi oddać gęstość mroku, ledwie zarysować przedmioty i postacie, wydobyć swoiste światło. Powód drugi jest związany z pewną modą, bo współcześnie nokturn odbierany jest jako tani sentymentalizm malarski, gdyż odwołuje się wprost do określonych emocji u odbiorcy, bo jest tym, co malarze okresu Młodej Polski nazywali nastrojowością. Ale jeżeli miałbym szukać wśród współczesnych malarzy kogoś, kto pomimo nieprzychylnej mody nie boi się sięgać po nokturn w malarstwie, to niewątpliwie wskazałbym artystę młodego pokolenia Casey’a Baugh’a.

Casey Baugh, Winter, oil on panel, źródło: https://caseybaugh.com

            Casey Baugh urodził się w 1984 roku w Stanach Zjednoczonych. Jak sam wspomina, dorastał w ołówkiem w ręku., w zasadzie odkąd pamięta wykonywał niezliczoną ilość rysunków i szkiców. Jako dziecko nie uczęszczał też do szkoły, bo jego rodzice zdecydowali się na edukację domową syna. Jak sam przyznaje w jednym z wywiadów: „Wydawało mi się, w tym okresie, że rysowanie jest tak samo skuteczną formą komunikacji jak pisanie i mówienie”. Już w wieku 13 lat Baugh zaczął sprzedawać swoje prace, a rok później wygrał swój pierwszy konkurs regionalny. Przez całą szkołę średnią, nie mając dostępu do formalnych zajęć artystycznych, sam zdobywał wiedzę z zakresu malarstwa. W wieku 17 lat był już laureatem malarskiego konkursu krajowego. Jedna z jego prac znalazła się też na okładce prestiżowego „American Art Collector Magazine”. 

Casey Baugh, Untitled, oil on panel, źródło: https://caseybaugh.com.

Co ciekawe, młody artysta nie zdecydował się po ukończeniu liceum na formalne studia na Akademii Sztuk Pięknych, wybrał indywidualna ścieżkę rozwoju. Zaczął od zbierania reprodukcji malarskich, które z zapałem, centymetr po centymetrze studiował, kopiował, przerabiał. Artysta tak wspomina ten okres: „Spędzałem godziny na studiowaniu każdego wybranego dzieła, próbując znaleźć wspólne mianowniki, stosując podobne techniki, a nawet kopiując całe obrazy. Zrobiłem też własną książkę z reprodukcjami, potem, ta moja książka była świetnym przewodnikiem do dalszej nauki; nie tylko sukcesywnie poprawiałem swoje prace, ale także dowiedziałem się wiele o sobie w trakcie tego procesu”. 

Casey Baugh, Sequin for an Eye, oil on panel, źródło: https://caseybaugh.com.

Tak więc przez osiem lat Baugh metodycznie doskonalił swoje umiejętności, bądź pracując w technice monochromatycznej, używając węgla drzewnego, bądź malując farbami olejnymi, studiując tajniki waloru, kompozycji i efektów świetlnych. To właśnie w tym zakresie artysta odkrył największa tajemnice malarstwa. W tym to okresie Baugh wyruszył w poszukiwaniu swego mistrza - Richarda Schmida, znanego malarza. Od wielu lat studiował jego prace i kiedy przyszła zgoda na terminowanie w pracowni mistrza, wyruszył w podróż z Georgii do Vermont, by doskonalić się bacznym okiem swego mentora. Kiedy przybył do jego pracowni i pokazał swoje obszerne portfolio, ten bez wahania zaprosił go do przyłączenia się do prowadzonej przez siebie grupy malarskiej. 

Casey Baugh, Look Before You Cross 16x24 in, oil on panel, źródło: https://caseybaugh.com

Przez cztery lata Casey Baugh pracował pod okiem mistrza, jak w renesansowym cechu malarzy. Po czterech latach nauki u Richarda Schmida, w wieku 25 lat, artysta organizuje swoją pierwszą wystawę indywidualną. Równocześnie Casey Baugh w swoim domu w Chattanooga w stanie Tennessee, urządza nowoczesną pracownię, z wielkimi północnymi oknami i ogromnym świetlikiem dachowym. Ponadto, wiedząc dobrze, że w kręgu jego zainteresowań leży głównie nokturn, wyposaża swa pracownię w najnowsze osiągnięcia w dziedzinie technologii komputerowych i oświetleniowych, studio zostało zaprojektowane tak, aby za pomocą jednego przycisku można było kontrolować i odtwarzać każdy możliwy efekt świetlny - od zimnego do ciepłego, od ostrego do rozproszonego światła.

Casey Baugh, The Storm is Silent, oil on panel, źródło: https://caseybaugh.com

 I tak, na szczególną uwagę w jego bogatej twórczości, zasługują właśnie nokturny, ale nie te, na których artysta próbuje tradycyjnie oddać naturę o zmierzchu dnia, ale sceny nocne z wielkich miast. Chociaż obrazy olejne nowojorskiego artysty Caseya Baugha są zazwyczaj opisywane jako realistyczne, to jednak jest w nich pewna cudowna jakość, która nie istnieje w prawdziwym życiu. Może to wynika ze specyficznego sposób malowania, bo artysta zaczyna od najciemniejszych partii obrazu, dostosowując podczas pracy natężenie światła w pracowni, kiedy obiekty zaczynają nabierać kształtów i kolorów, zmienia też światło. 

Casey Baugh, Untitled, oil on panel, źródło: https://caseybaugh.com

Rezultatem tego jest jakaś niespotykana, nowa żywa rzeczywistość, która przenosi realizm obrazów na wyższy poziom, a narracja zawarta w kompozycji jest pełnokrwista i wyraźna. Baugh malując swe nokturny przedstawia swoich bohaterów w nocy, poruszających się w sennej atmosferze migoczących świateł miasta widzimy ich przechodzących przez ulicę, czekających na pociąg, siedzących w kawiarniach. Główni bohaterzy jego obrazów ukazani są w prywatnych chwilach spokoju, która mocno kontrastuje z drugim tłem, gdzie nocny świat rozbłyska feerią świateł, neonów i blasków nocy. Artysta w swych nokturnach kreuje kompozycję obrazu w taki sposób, by model, lub modelka, hipnotyzowały intensywnym spojrzeniem, swą pozą i postawą przykuwały uwagę. Pomimo tego, że nokturn operuje ograniczoną gamą kolorów, to Baugh stosuje bogate harmonie kolorystyczne, mistrzowsko spójne, kontrastujące  ostrością. 

Casey Baugh, Red Chair, 16x24 in, oil on panel, źródło: https://caseybaugh.com

Krytycy sztuki twórczość Baugha określają jego styl jako narracyjny realizm impresjonistyczny. Według mnie największą siłą obrazów Baugha jest jakieś tajemnicze i głębokie podobieństwo pomiędzy malowanym przez niego światem a wyobraźnią u odbiorcy. Niezwykle łatwo się identyfikujemy z wyczarowana przez niego nocną narracją. Artyście udało się znaleźć jakiś uniwersalny klucz aby nas, widzów, poruszyć swymi nokturnami, oswoić tajemniczość nocy. Może przez jego obrazy będziemy się trochę mniej bać ciemności?

Zapraszam do wysłuchania podcastu poświęconego twórczości artysty:

 


I na koniec tradycyjna gorąca prośba. Jeżeli ktokolwiek z Was widzi sens moje pracy i chciałby, choćby symbolicznie, wesprzeć Kronikę Konika wystarczy, że założy konto na portalu Patronite: https://patronite.pl/kronikakonika.pl

tam może w sposób niezwykle prosty wesprzeć moją działalności. Ewentualna życzliwość zaczyna się od ceny przysłowiowej małej kawy, którą można „postawić” raz w miesiącu (5 złotych). Dla mnie to bardzo ważne. Bardzo dziękuję.

Dziękuję moim Patronom za wsparcie, bez nich nie byłoby możliwy cały projekt:

Magdalena Podborowska-Żabska

Weronika Wodiczko

Michał Kugacz

Anonimowy Patron/Patronka

Jan Macioszczyk

Wojciech Piotrowicz

Martyna Makosa

Aleksandra Podgórska

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Skrzynia pełna skarbów. Kaplica Sansevero w Neapolu

Dzisiejszy odcinek będzie wyjątkowy, bo poświęcony nie konkretnemu artyście a miejscu. Swego czasu, kiedy pracowałem we Włoszech, zdarzało mi się bywać w Neapolu kilka razy w miesiącu. Nigdy jednak nie miałem na tyle czasu, by odwiedzić perłę miasta pod Wezuwiuszem, czyli kaplicę Sansevero, o której niejednokrotnie czytałem.  Antonio Corradini, Skromność, (detal), 1752, Kaplica Sansevero w Neapolu, źródło: https://www.museosansevero.it Po kilkunastu latach, gdy wróciłem na kilka dni do Neapolu obiecałem sobie, że mogę nie zjeść pizzy, nie spacerować po słynnej Spaccanapoli, ale tajemniczą  i osobliwą kaplicę musze odwiedzić. Tak też się stało. Kaplica schowana w ciemnym zaułku pomiędzy obdrapanymi budynkami, suszącym się praniem absolutnie z zewnątrz nie zdradza tego, jaki kryje brylant.  Giuseppe Sanmartino, Cristo velato, 1753, Kaplica Sansevero w Neapolu, źródło: https://www.museosansevero.it Położona przy Via Francesco de Sanctis pod numerem 19-tym, na północny zachód od kościoła S

Wojna światów według Jakuba Różalskiego.

     Będąc kiedyś w Wiśle zobaczyłem ulotkę Muzeum Magicznego Realizmu. Jako, że Muzeum było niedaleko mojego zakwaterowania, postanowiłem zobaczyć miejsce, które reklamowało się jako jedyne tego typu muzeum w Europie. W odnowionej willi polskiego naukowca Juliana Ochorowicza trafiłem na obrazy Jakuba Różalskiego, które opowiadały alternatywną wersję wojny polsko-bolszewickiej z 1920 roku.  Jakub Różalski,  1920 - Guest from the west, źródło: https://jrozalski.com/ Bardzo mi się podobały te obrazy, miały   mocno ilustracyjny charakter, może nieco komiksowy, ale w tym najlepszym wydaniu. Dla mnie obrazy spełniały wszystkie kryteria sztuki, która może się podobać: za każdym z obrazów stał fenomenalny pomysł, na dodatek w mistrzowski sposób udało się artyście wydobyć z wyobraźni fantazmaty i przenieść je w kompozycje. Te obrazy mnie zaskoczyły, bo widać w nich było wpływ malarstwa Młodej Polski, pejzaże jak z miniatur Stanisławskiego, nieco skrótowe, lecz doskonale oddające klimat wiejski

Alfons i jego kobiety. Rzecz o twórczości Alfonsa Muchy.

Bywa i tak w historii, że te same rzeczy odkrywane są co jakiś czas. Na przykład idea   demokracji wynaleziona przez starożytnych Greków w ateńskiej polis, jako ustrój państwa, została zarzucona w historii na wiele wieków i ponownie odkryta w czasach nowożytnych. Podobnie było z wynalazkiem papieru, który został wynaleziony w Chinach przez kancelistę na dworze cesarza He Di z dynastii Han, około 105 r. n.e i ponownie odkryty w Europie po niemal 1000 lat. W pewnym sensie podobnie jest z twórczością Alfonsa Muchy. Ten genialny ilustrator, grafik, malarz i rzeźbiarz był sławą Paryża, Wiednia, Pragi na początku XX wieku. Jednak z czasem jego blask słabł, został pokryty kurzem zapomnienia i pewnie odszedłby w niepamięć, gdyby nie pewne wydarzenie. Alfons Mucha, Fate, 1920, olej na płótnie, 51,5 x 53,5 cm, Muzeum Alfonsa Muchy w Pradze, źródło: http://masterpieceart.net/alphonse-mucha  Na początku 1963 roku największe muzeum sztuki i rzemiosła artystycznego w Londynie czyli Muzeum Wiktorii i