Przejdź do głównej zawartości

Transmutacja złota w sztukę. Alchemik wśród malarzy - Brad Kunkle

 

Chyba w historii ludzkości nie ma bardziej znaczącego kruszcu od złota. Złoto jest nie tylko symbolem bogactwa i majętności, ale uchodzi również za symbol prestiżu, piękna, czy szlachetności. Nie tylko z lubością wybieramy złotą biżuterię, ale też mówimy o kimś elokwentnym, że jest złotousty, komuś, komu chcemy podziękować, że go ozłocimy, a kiedy przychodzi najpiękniejsza pora roku, mówimy o niej złota polska jesień. Innymi słowy, złoto to nie tylko kruszec nie podlegający rdzewieniu, odporny na powstawanie nalotów, ale również symbol, który na przestrzeni wieków wskazywał na boskość, szlachetność, niezniszczalność, wieczność, nieśmiertelność, doskonałość, majestat, godność, bogactwo, ale przede wszystkim symbolizował piękno.

Brad Kunkle, The Orientation, 2014, oil, gold and silver leaf on linen panel, 25 x 19 inch. 

 Dlatego nie ma co się dziwić, że złoto stanowiło w historii sztuki pożądany element. Związane to jest przede wszystkim z jego niepowtarzalną barwą i połyskiem. Złocenia doceniło już malarstwo bizantyjskie w mozaikach, czy w ikonach, zaś malarstwo gotyckie z lubością stosowało złocenia w partiach tła i aureoli i w iluminowanych rękopisach. Jednak od tego, nomen omen, złotego okresu stosowanie metali szlachetnych w malarstwie z każdą epoką malało. 

Brad Kunkle, Tryumph of the Moon, 2019, oil and silver leaf on wood, 24 x 18 inch. Kolekcja prywatna, źródło: www.bradkunkle.com

Wyjątkiem w XX wieku był Gustav Klimt, który docenił złocenia w swoich obrazach. Dlatego z ogromnym zaskoczeniem przyjąłem twórczość amerykańskiego artysty Brada Kunkle, który powrócił do tej zapomnianej techniki i włączył metale szlachetne do technik malarskich. Amerykański malarz srebro i złoto docenił za ich niepowtarzalną świetlistość, i również za to, że ich barwa pozostaje niezmienna i lśniąca, zaś w zależności od kąta patrzenia potrafi zmieniać swe natężenie. Artysta z rozmysłem używa także srebra, najczęściej jako tła, bo srebro posiada ono najjaśniejszą barwę i największy współczynnik odbicia światła wśród metali, a to w sztuce daje niesamowite efekty wizualne.

Brad Kunkle, Unconquered Sun, 2020, gold and silver leaf on wood, 24 x 18 inch. Kolekcja prywatna, źródło: www.bradkunkle.com

            Brad Reuben Kunkle, urodził się w Leighton w Pensylwanii w 1978 roku. Przyznaje, że miejsce urodzenia ukształtowało jego charakter twórczy, bo wychowywał się w pobliżu natury i młode lata spędził w otoczeniu lasów i jezior. Jego droga do sztuki nie była kręta, bo od młodości już wiedział, że chce zostać artystą malarzem. W malarstwie interesowały go dwa tematy: natura i wizerunek kobiety. Po szkole średniej rozpoczyna studia malarskie na Uniwersytecie Kutztown w klasie malarstwa George’a Sorrelsa, który z kolei był wychowankiem XIX-wiecznego malarza Williama Adolphe Bougereau. Już na uczelni młody student czuje się pewny swych umiejętności, jednocześnie ma świadomość ograniczeń wynikających z nauczania w tradycyjnej Akademii. 

Brad Kunkle, Behold. The history Without a past, 2017, oil, gold and silver leaf on linen-mounted panel, 40 x 60 inch. Kolekcja prywatna, źródło: www.bradkunkle.com

Po otrzymaniu dyplomu poszukując własnego środka wyrazu Brad Kunkle zaczyna pracować jako portrecista, jednocześnie odbywa liczne podróże, których celem jest samokształcenie i niezależna nauka technik warsztatowych. W tym okresie artysta próbuje znaleźć coś, co zdaje się być zadaniem arcytrudnym, bo chce malować w stylu dawnych mistrzów dodając od siebie coś zupełnie nowego w kwestii techniki malarskiej. Odkrycie, jak to czasem bywa, zostaje podarowane przez los zupełnie przypadkowo. Brad Kunkle odwiedzając Luwr i wędrując po kolejnych salach, w których zawieszone były obrazy, dostrzega że w niektórych salach bardziej podoba mu się złocona sztukateria na suficie niż same obrazy. Gdy wraca do pracowni zaczyna eksperymentować z aplikacjami tła w obrazach w postaci płatków srebra lub złota. 

Brad Kunkle, Seer, 2012, oil, gold and silver leaf on linen panel, 19 x 27 inch. Kolekcja prywatna, źródło: www.bradkunkle.com

Dostrzega również, że tego rodzaju aplikacje w postaci metali szlachetnych, w jego wrażliwości estetycznej, doskonale współgrają z minimalną paletą barw inspirowanych metodą grisaille. Metoda ta ogranicza paletę barw do estetyki wczesnych lat fotografii i dagerotypów, czyli monochromatyki w kolorystyce sepii. Ta technika w połączeniu z aplikacjami srebra i złota wydaje się dla młodego artysty odkrywcza i z czasem staje się jego drogą w malarstwie. Pierwsze obrazy w nowatorskiej odsłonie powstały w 2009 roku. Sam malarz przyznaje, że dla niego połączenie monochromatyki z aplikacjami w postaci srebra i złota daje zaskakujące rezultaty wizualne. Najbardziej urzeka go zmienna struktura tła powierzchni. 

Brad Kunkle, Algorithmus, 2016, oil and silver leaf on wood, 24 x 24 inch. Kolekcja prywatna, źródło: www.bradkunkle.com

Okazuje się, że w sztuce tego właśnie szukał, za pomocą tego rodzaju technik potrafi precyzyjnie przekazać w nastrojowy sposób wyobrażenie o ludzkiej naturze, potrafi zmaterializować to, co dotychczas jedynie przechowywał w postaci marzeń. Sam artysta przyznaje: „Użycie złota i srebra w moich obrazach pełni dwie funkcje - pierwszą z nich jest funkcja symboliczna. Złoto i srebro są czymś materialnym, czymś o mocno zarysowanej wartości materialnej i ostro kontrastują z symboliką duchową, niematarialną.  Ponadto przesuwające się płatki srebra i złota w tle symbolizują nieustannie zmieniający się świat, w którym żyjemy. Na dodatek, złoto jest najbardziej kontrowersyjnym pierwiastkiem naturalnym w historii ludzkości. Potrafi wywoływać wojny, przynosić śmierć, ale dać też szczęście i piękno”. Artysta w swych obrazach portretuje głównie kobiety na tle przyrody, stosując zgaszoną i ograniczoną kolorystykę łączoną z aplikacjami z metali szlachetnych sprawia, że obrazy mają nieco surrealistyczną aurę. 

Brad Kunkle, Unseen, 2015, oil and silver on wood, 31 x 50 inch, źródło: www.bradkunkle.com

Artysta na etapie kompozycji szkicuje w pierwszej kolejności zarys postaci. To co najistotniejsze, zadziwia tu ogromną biegłością warsztatową, kobiety spod jego pędzla są zmysłowo piękne i tajemnicze. Gdy sylwetka jest ukończona nakłada wokół postaci płatki ze srebra bądź złota, w zależności od potrzeb koncepcyjnych. Trudno jego obrazy nazwać hiperrealistycznymi, bo Kunkle łączy malarstwo stricte figuratywne z fantazyjnymi wykończeniami i ornamentami. Ogólne przesłanie, które towarzyszy sztuce uprawianej przez Brada Kunkle zwrócone jest na swoistą symbiozę człowieka z naturą. Kobiety otulone złotymi liśćmi jesieni są po prostu przepiękne. Może tu właśnie leży przyczyna uwodzicielskiej siły malarstwa młodego Amerykanina? A może w tym, że jego sztuka, mocno dekoratywna, przypomina nieco zapomnianą dziś secesję?

Brad Kunkle, Pollination, 2016, oil and silver on wood, 30 x 40 inch, źródło: www.bradkunkle.com

            Obecnie Brad Kunkle mieszka na Brooklynie w Nowym Jorku i znany jest w świecie sztuki ze swojego wyjątkowego zastosowania złotych i srebrnych aplikacji we współczesnym malarstwie olejnym. Artysta przyznaje: „Złoto i srebro mają jakąś zmysłową jakość, która mnie przyciąga. Te metale szlachetne odbijają ciepłą poświatę światła w zależności od przestrzeni, w której są eksponowane. Światło zmienia recepcję obrazu, nawet gdy ten pozostaje nieruchomy. Aplikowany w strukturę obrazu metal oznacza dla mnie plastyczny wszechświat. To znaczy, że składa się z materiału organicznego, który my potem kształtujemy. I to jest dla mnie interesujące, ponieważ jestem bardzo zafascynowany i zainspirowany sposobem w jaki natura nas kształtuje. A w mojej sztuce złoto lub srebro jest łącznikiem między nami a naturą. Metale, które stosujemy kształtują nas samych. Broń czy medalion - każde z nich oddziałuje na nas w zupełnie inny sposób. Dla wielu ludzi złoto oznacza materialność, bogactwo, pieniądze. W tym tkwi piękno i tragedia tego pierwiastka. Jest to najbardziej kontrowersyjny pierwiastek w historii ludzkości. Oznacza on również miłość i duchowość. Dla mnie największą wartością złota i srebra jest to, w jaką reakcję wchodzi ze światłem. Chodzi głównie o tworzenie nastroju, a nastrój jest dla mnie trudny do opisania czy wyartykułowania poza malarstwem. Niebo o srebrnych liściach w moim przekonaniu symbolizuje nieustannie zmieniający się świat. W moich obrazach złocone liście drzew mogą symbolizować wartość natury i tworzyć nieco ironiczny obraz naszego uprzemysłowionego świata, w którym wydobywamy złoto, aby stworzyć piękne, wartościowe przedmioty, niszcząc jednocześnie przyrodę. Malarstwo jest dla mnie ważne, bo to moment odłączenia się od technologicznego świata i zaangażowania się wyłącznie w swoją wyobraźnię i surowe materiały. Jest to dla mnie jak medytacja. To moja ucieczka. Szczególnie proces złocenia jest dla mnie zawsze wyjątkowym doświadczeniem. Często mam wrażenie, że praca jest jednowymiarowa i jakby martwa do momentu, dopóki nie zostanie pozłocona. Nawet w niewielkim stopniu, wtedy ożywa”.

Brad Kunkle, Eclipse, 2015, oil and silver on wood, 16 x 16 inch, źródło: www.bradkunkle.com 

            Malarstwo Brada Kunkle, oprócz oczywistych walorów estetycznych, jest dla mnie dowodem na to, że w sztuce figuratywnej można jeszcze powiedzieć coś nowego. Malarstwo figuratywne wcale nie skazuje współczesnych malarzy figuratywnych na to, by stali się ilustratorami fantastyki czy gier komputerowych. Sztuka, którą uprawia młody Amerykanin ma w sobie coś z alchemii, bo artysta dokonuje transmutacji złota w wielką sztukę. Jego pędzel jest jak magiczny alembik, a każdy z obrazów jego autorstwa lśni blaskiem wielkiej sztuki. Po prostu, nie mogę od tych obrazów oderwać oczu.

Zapraszam do wysłuchania podcasstu poświęconego twórczości artysty:

a dla tych, którzy słuchając lubią patrzeć na omawiane obrazy na kanał YouTube:

 


I na koniec gorąca prośba. Jeżeli ktokolwiek z Was widzi sens moje pracy i chciałby, choćby symbolicznie, wesprzeć Kronikę Konika to wystarczy, że założy konto na portalu Patronite: https://patronite.pl/kronikakonika.pl

tam może w sposób niezwykle prosty przeznaczyć pewną kwotę na wsparcie mojej działalności. Ewentualna życzliwość zaczyna się od ceny przysłowiowej małej kawy, którą można „postawić” raz w miesiącu. Dla mnie to bardzo ważne. Bardzo dziękuję.

Dziękuję moim Patronom za wsparcie, bez nich nie byłoby możliwy cały projekt:

Magdalena Podborowska-Żabska

Elisabeth Wegrzynowski

Weronika Wodiczko

Michał Kugacz

Anonimowy Patron/Patronka


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Skrzynia pełna skarbów. Kaplica Sansevero w Neapolu

Dzisiejszy odcinek będzie wyjątkowy, bo poświęcony nie konkretnemu artyście a miejscu. Swego czasu, kiedy pracowałem we Włoszech, zdarzało mi się bywać w Neapolu kilka razy w miesiącu. Nigdy jednak nie miałem na tyle czasu, by odwiedzić perłę miasta pod Wezuwiuszem, czyli kaplicę Sansevero, o której niejednokrotnie czytałem.  Antonio Corradini, Skromność, (detal), 1752, Kaplica Sansevero w Neapolu, źródło: https://www.museosansevero.it Po kilkunastu latach, gdy wróciłem na kilka dni do Neapolu obiecałem sobie, że mogę nie zjeść pizzy, nie spacerować po słynnej Spaccanapoli, ale tajemniczą  i osobliwą kaplicę musze odwiedzić. Tak też się stało. Kaplica schowana w ciemnym zaułku pomiędzy obdrapanymi budynkami, suszącym się praniem absolutnie z zewnątrz nie zdradza tego, jaki kryje brylant.  Giuseppe Sanmartino, Cristo velato, 1753, Kaplica Sansevero w Neapolu, źródło: https://www.museosansevero.it Położona przy Via Francesco de Sanctis pod numerem 19-tym, na północny zachód od kościoła S

Wojna światów według Jakuba Różalskiego.

     Będąc kiedyś w Wiśle zobaczyłem ulotkę Muzeum Magicznego Realizmu. Jako, że Muzeum było niedaleko mojego zakwaterowania, postanowiłem zobaczyć miejsce, które reklamowało się jako jedyne tego typu muzeum w Europie. W odnowionej willi polskiego naukowca Juliana Ochorowicza trafiłem na obrazy Jakuba Różalskiego, które opowiadały alternatywną wersję wojny polsko-bolszewickiej z 1920 roku.  Jakub Różalski,  1920 - Guest from the west, źródło: https://jrozalski.com/ Bardzo mi się podobały te obrazy, miały   mocno ilustracyjny charakter, może nieco komiksowy, ale w tym najlepszym wydaniu. Dla mnie obrazy spełniały wszystkie kryteria sztuki, która może się podobać: za każdym z obrazów stał fenomenalny pomysł, na dodatek w mistrzowski sposób udało się artyście wydobyć z wyobraźni fantazmaty i przenieść je w kompozycje. Te obrazy mnie zaskoczyły, bo widać w nich było wpływ malarstwa Młodej Polski, pejzaże jak z miniatur Stanisławskiego, nieco skrótowe, lecz doskonale oddające klimat wiejski

Alfons i jego kobiety. Rzecz o twórczości Alfonsa Muchy.

Bywa i tak w historii, że te same rzeczy odkrywane są co jakiś czas. Na przykład idea   demokracji wynaleziona przez starożytnych Greków w ateńskiej polis, jako ustrój państwa, została zarzucona w historii na wiele wieków i ponownie odkryta w czasach nowożytnych. Podobnie było z wynalazkiem papieru, który został wynaleziony w Chinach przez kancelistę na dworze cesarza He Di z dynastii Han, około 105 r. n.e i ponownie odkryty w Europie po niemal 1000 lat. W pewnym sensie podobnie jest z twórczością Alfonsa Muchy. Ten genialny ilustrator, grafik, malarz i rzeźbiarz był sławą Paryża, Wiednia, Pragi na początku XX wieku. Jednak z czasem jego blask słabł, został pokryty kurzem zapomnienia i pewnie odszedłby w niepamięć, gdyby nie pewne wydarzenie. Alfons Mucha, Fate, 1920, olej na płótnie, 51,5 x 53,5 cm, Muzeum Alfonsa Muchy w Pradze, źródło: http://masterpieceart.net/alphonse-mucha  Na początku 1963 roku największe muzeum sztuki i rzemiosła artystycznego w Londynie czyli Muzeum Wiktorii i