Przejdź do głównej zawartości

Skalpel i pędzel. Dino Valls.

 

Każdy z nas, w większym lub mniejszym stopniu, doświadczył na własnej skórze tego, co zwiemy dualizmem natury ludzkiej. Najogólniej polega to na tym, że mamy poczucie, jakby wewnątrz nas zamieszkiwały dwie przeciwstawne siły — taka, która dąży do intelektualnej kontroli naszego postępowania i taka, która nie zważając na podszepty rozumu, łakomym okiem spogląda w stronę tego, co doraźne, materialne i dające tymczasową uciechę. Taka wizja człowieka widoczna jest zarówno w systemach filozoficznych (Platon postrzega człowieka jako woźnicę, którego rydwan powożą dwa skłócone ze sobą konie), jak i religijnych (jak w manicheizmie, czy w koncepcji yin i yang w filozofii chińskiej). 

Dino Valls, NECESSITAS. Detail. Oil, gold leaf and silver leaf / wood, 130 x 100 cm. 2009, źródło: www.dinovalls.com

I często z oddziaływania tych przeciwstawnych sił rodzi się nasze działanie, bywa, że przez nas samych zupełnie niezrozumiałe. Jeżeli miałbym w świecie malarstwa poszukać artysty, którego twórczość ukazuje sprzeczności natury ludzkiej, to bez wahania wskazałbym współczesnego hiszpańskiego artystę Dino Vallsa. Patrząc na jego obrazy malowane na drewnianych tablicach mam ambiwalentne uczucia. Portrety pędzla Dino Vallsa mocno niepokoją i już przy pierwszym oglądzie generują szereg pytań, przybierają formę szarady. Nie do końca wiemy, z jakiego okresu pochodzą, bo namalowane są w technice dawnych mistrzów flamandzkich, na drewnianych tablicach przypominających skrzydła ołtarzy, niektóre postacie są jakby wyjęte z czasów Hieronima Boscha. 

Dino Valls, CONSTELLATIO. Oil / Wood. 42 x 38 cm. 2017, źródło: www.dinovalls.com

Obudowa każdego obrazu — tryptyku czy poliptyku — wskazywałaby przez swą formę na sztukę sakralną, jednak niektóre rekwizyty, w które wyposażone są te ikoniczne portrety nie licują z ars sacra. Jakby tego było mało, patrząc na portrety mamy wątpliwości, czy przedstawiają kobiety czy mężczyzn, postacie malowane przez Vallsa są androgeniczne. I to, co najważniejsze, trudno te osobliwe ikony zaklasyfikować jednoznacznie jako piękne. 

Dino Valls, ARANEIDAE. Oil / Wood. 25 x 20 cm.2016, źródło: www.dinovalls.com

Ambiwalentność odczuć polega tu na tym, że patrząc na obrazy pędzla Dino Vallsa nie widzę w nich klasycznego piękna, ale mimo to mnie fascynują, jakaś tajemną siła przyciągają wzrok, zaś po zamknięciu powiek pozostają na długo w powidokach, tak jakby szukały z trudem odpowiedniego katalogu do zapisania w mojej pamięci. Być może jednym z sekretów odczytania tych ikonicznych szarad jest biografia artysty. Dino Valls urodził się w Saragossie w 1959 roku, tam też ukończył w roku 1982 studia medyczne i specjalizację w zakresie chirurgii. 

Dino Valls, SOROR UMBRA. Oil / Wood. Polyptych 6 pieces: 52 x 47 cm. 2013, źródło: www.dinovalls.com

Zaczął malować obrazy w bardzo młodym wieku, jednak ze względu na studia medyczne w sztuce pozostał jako artysta samouk, zafascynowany techniką włoskich i flamandzkich mistrzów pędzla z XV i XVI wieku. Jednak z czasem to sztuka zaczęła dominować nad medycyną. I być może z powodu wyuczonego i wykonywanego zawodu pędzel w dłoni artysty zmienia się w skalpel. Valls delikatnie nacina tkankę miękką sztuki starając się ukazać w swych obrazach całościową koncepcję człowieka, zarówno jego cielesność, jak i duchowość. 

. Dino Valls, FILUM. Oil / Wood. 25 x 20 cm.2013, źródło: www.dinovalls.com

Sam tak mówi o swej twórczości: „Rozumiem sztukę jako endoskop, medium pozwalające zajrzeć w mój wewnętrzny świat i ludzkość w ogóle, a także jako ukryty peryskop, pozwalający obserwować świat zewnętrzny. Według mnie najgorszym niebezpieczeństwem dla artystów jest komponowanie atrakcyjnych fantastycznych światów bez głębokiej treści konceptualnej. Moją ciężką walką zawsze było tworzenie z mojego głębokiego i mrocznego nieświadomego wnętrza, a następnie ucieleśnianie go z wiernością w wyobrażeniach, ale zawsze bez rzeczywistych modeli, tylko z wyobraźni i pamięci wzrokowej”. 

Dino Valls, COLLECTIO. Oil / Wood. 35 x 35 cm. 2011, źródło: www.dinovalls.com

Ilekroć patrzę na obrazy Vallsa, to widzę w nich próbę godzenia i ukazania przeciwności: piękna i brzydoty, wzniosłości i pospolitości, sacrum i profanum, bólu i rozkoszy. Są to wizualne zapisy piękna ale też i cierpienia, tego fizycznego, jak i psychicznego. Obrazy te są, namalowane na tyle spójnie i sugestywnie, że zdają się wręcz krzyczeć, że nie ma w życiu miłości bez cierpienia, rozkoszy bez bólu, nie ma też piękna bez brzydoty. Każda z prac autorstwa Vallsa jest głęboko przemyślana, każdy rekwizyt, każda blizna, każdy wykres ma ukryte znaczenie, obrazy wyglądają tak, jakby były malowane przez oko umysłu. Powracający motyw ostrych szpilek, stalówek wiecznych piór, żelaznych gwoździ, okaleczeń, blizn, sznurów, lakowanych pieczęci, starych map, odważników, wydaje się pochodzić nie tyle z pracowni malarskiej, co raczej z laboratorium alchemika. 

Dino Valls, DIES IREA. Detail. Oil / Wood. 74 x 100 cm.2012, źródło: www.dinovalls.com

Co prawda, obrazy Vallsa można traktować jako zwykły archaizm, bo tego rodzaju przedstawienia sporządzano w epoce przedliterackiej i ich zadaniem było zastąpienie słowa pisanego wyobrażeniem, ikoną. Na dodatek, w dobie współczesnego racjonalizmu konstruowanie obrazów wywodzących się z metafor alchemii wydaje się być przeżytkiem. Ale tak nie jest. Artyście nie chodzi o proste skojarzenie alchemii z transmutacją ołowiu w złoto, wkomponowane w obrazy rekwizyty alchemiczne mają tu system metaforyczny. Przywołanie jednego z ojców alchemii w osobie Paracelsusa, jest zasadne, bo zapominamy o tym, że ten lekarz renesansu łączący medycynę, botanikę, metalurgię i astrologię był także (na wiele lat przed epoką Freuda) autorem pracy „Von den Krankeiten” z 1567 roku, gdzie po raz pierwszy sformułował ideę nieświadomego umysłu, który wpływa na nasze decyzje. Jeden z obrazów artysty nosi tytuł AURUM NOSTRUM, są to pierwsze słowa alchemicznej inwokacji Aurum nostrum non est aurum vulgi (Nasze złoto nie jest zwykłym złotem). 

 Dino Valls, NUDITAS. Detail. Oil / Wood. 60 x 43 cm. 2010, źródło: www.dinovalls.com

Ten tytuł jest w pewnym sensie inwokacją, mottem pracy artysty, określa jego dążenia w sztuce, mówi wprost, że to nie tylko obraz, ale coś więcej. Na przykład tablica zatytułowana „Haec non est Effigies” (To nie jest portret) potwierdza naszą sugestię, że nie jest to zwykły portret jakich wiele w sztuce, pod wizerunkiem tajemniczej postaci kryje się coś więcej. Dodatkowo, artysta wzmacnia przekaz obrazów dając im łacińskie tytuły, tym samym precyzyjnie regulując napięcie między ikoną a jej bogatą interpretacją, otwiera w labiryncie interpretacji odpowiednie drzwi. Tym samym, patrząc a obrazy artysty, mam wrażenie uczestniczenia w dziwnej grze, w której, jak w magicznym tyglu, mieszane są wyobrażenia, strachy, wspomnienia, pragnienia i sny. Każdy obraz to amalgamat medycyny, psychologii, chirurgii, botaniki, odwołań do starożytnych eposów i mitów. Poprzez umieszczenie tajemniczych narzędzi atmosfera obrazów aż kipi od alchemii, astrologii, prób poszukiwania legendarnego kamienia filozoficznego. 

Dino Valls, MARE INCOGNITO. Datail. Oil and silver leaf / wood. Triptych: 85 x 130 cm. 2015, źródło: www.dinovalls.com

Nie jest to łatwa sztuka w odbiorze, mocno niepokoi, wymusza pytania, jest jak lustro, w którym się przyglądamy. Jedno z pytań dotyczy możliwości jednoczesnego istnienia tego, co piękne i zarazem straszne. Sam artysta wyznaje: „Moje malarstwo ma niepokojącą, nieprzyjemną, niewygodną treść. Nie interesuje mnie sztuka, która przyciąga lub odpycha, chyba że miesza te dwie rzeczy razem: moje malarstwo jest lustrem, w którym odbija się nasza nieświadomość, nasza kruchość. Treści naszej nieświadomości mają w sobie pewien ładunek udręki, ale nie możemy zapominać, że moja twórczość jest również intelektualnym opracowaniem konfliktów, które przeżywamy (tożsamość, ból, udręka, gniew, samotność itd.)”. 

Dino Valls, CAERULEA. Oil and gold leaf / wood. 28 x 24 cm. 2005, źródło: www.dinovalls.com

A więc portrety przedstawione przez artystę przyciągają uwagę jakimś wewnętrznym pięknem, które jest okaleczone, zdewastowane i tajemnicze, przybiera formę postaci wewnętrznych, które pojawiają się w aktywnej wyobraźni, a następnie są przenoszone przez malarza na deskę. Detale z obrazów artysty, takie jak: kompasy, cyrkle, suwmiarki, (na przykład w tablicy PSICOSTASIA), nawiązują do obrzędu ważenia duszy podczas Sądu Ostatecznego, podczas którego Michał Archanioł, jako osoba dokonującą ważenia i wydającą werdykt. W podobnym duchu namalowane są inne obrazy. W misternie skonstruowanym poliptyku BARATHRUM (Otchłań), czy w tablicy DIES IRAE (Dzień Gniewu) znajdujemy siatki liczbowe zwane „magicznymi kwadratami”, które, podobnie jak mandragora, były używane przez alchemików i wróżbitów ze względu na swoje tajemnicze właściwości. Dino Valls w swojej sztuce jest w pewien sposób zuchwały, bo sięga po tematy, które zostały już dogłębnie wyeksplorowane od czasów średniowiecza po twórczość Williama Blake’a. 

Dino Valls, NIGREDO. Oil and gold leaf / wood. 62,5 x 48 cm. 2010, źródło: www.dinovalls.com

Ale sam artysta jest pewny oryginalności swego przesłania, nie jest zrażony tym, że taka forma sztuki nie przystaje do naszych czasów, ani tym, że treść jego obrazów od wielu pokoleń artystów przewija się na styku wiary, kultury i sztuki, bo wie, że w jego twórczości tkwi coś oryginalnego i niepowtarzalnego. To zaskakujące połączenie techniki malarskiej przypominające wczesne malarstwo flamandzkie i niderlandzkie, z współczesnym odniesieniem do sztuki surrealistycznej, daje coś świeżego, głębokiego w przesłaniu, coś zaskakującego. 

Dino Valls, DE PROPORTIONE. Oil and gold leaf / wood. 31 x 25 cm. 2010, źródło: www.dinovalls.com

Obrazy Vallsa rezonują z naszą świadomością, wyciągają na powierzchnię głęboko skrywane lęki i chimery usytuowane są na przecięciu rzeczywistości i wyobraźni. Dino Valls pytany o inspiracje w swojej sztuce odpowiada: „Czasami pomysł pochodzi ze snu, ale to nie jest norma. [...] Figury muszą pozostać naładowane swoją nieświadomą treścią, co byłoby bardzo trudne, gdybym pracował z prawdziwymi modelami”. Dlatego jego sztukę trudno nazwać figuratywną w tym sensie, że nie pokazuje konkretnych osób, a raczej twarze pojawiają się w labiryntach wyobraźni, są przeniesione z głębokich otchłani podświadomości. 

Dino Valls, BARATHRUM. Detail. Oil / canvas. Polyptych 6 pieces: 250 x 350 cm. 2003, źródło: www.dinovalls.com

Jak już wspomniałem, Dino Valls nie jest łatwy w odbiorze, bo jego obrazy wymagają od nas spojrzenia zaangażowanego, jak sam artysta twierdzi, endoskopowego, takiego, które zagląda w nasze wnętrze. A takie badanie nigdy nie jest miłe dla oka, ale jest czasem konieczne.  Podobnie bywa i w sztuce. Sztuka nie powinna być banalna, a gdy taka nie jest, wymaga od nas wewnętrznego zaangażowania. Nawet jak ono boli.

 

Zapraszam do wysłuchania podcastu na temat twórczości Dino Vallsa:



 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Skrzynia pełna skarbów. Kaplica Sansevero w Neapolu

Dzisiejszy odcinek będzie wyjątkowy, bo poświęcony nie konkretnemu artyście a miejscu. Swego czasu, kiedy pracowałem we Włoszech, zdarzało mi się bywać w Neapolu kilka razy w miesiącu. Nigdy jednak nie miałem na tyle czasu, by odwiedzić perłę miasta pod Wezuwiuszem, czyli kaplicę Sansevero, o której niejednokrotnie czytałem.  Antonio Corradini, Skromność, (detal), 1752, Kaplica Sansevero w Neapolu, źródło: https://www.museosansevero.it Po kilkunastu latach, gdy wróciłem na kilka dni do Neapolu obiecałem sobie, że mogę nie zjeść pizzy, nie spacerować po słynnej Spaccanapoli, ale tajemniczą  i osobliwą kaplicę musze odwiedzić. Tak też się stało. Kaplica schowana w ciemnym zaułku pomiędzy obdrapanymi budynkami, suszącym się praniem absolutnie z zewnątrz nie zdradza tego, jaki kryje brylant.  Giuseppe Sanmartino, Cristo velato, 1753, Kaplica Sansevero w Neapolu, źródło: https://www.museosansevero.it Położona przy Via Francesco de Sanctis pod numerem 19-tym, na północny zachód od kościoła S

Wojna światów według Jakuba Różalskiego.

     Będąc kiedyś w Wiśle zobaczyłem ulotkę Muzeum Magicznego Realizmu. Jako, że Muzeum było niedaleko mojego zakwaterowania, postanowiłem zobaczyć miejsce, które reklamowało się jako jedyne tego typu muzeum w Europie. W odnowionej willi polskiego naukowca Juliana Ochorowicza trafiłem na obrazy Jakuba Różalskiego, które opowiadały alternatywną wersję wojny polsko-bolszewickiej z 1920 roku.  Jakub Różalski,  1920 - Guest from the west, źródło: https://jrozalski.com/ Bardzo mi się podobały te obrazy, miały   mocno ilustracyjny charakter, może nieco komiksowy, ale w tym najlepszym wydaniu. Dla mnie obrazy spełniały wszystkie kryteria sztuki, która może się podobać: za każdym z obrazów stał fenomenalny pomysł, na dodatek w mistrzowski sposób udało się artyście wydobyć z wyobraźni fantazmaty i przenieść je w kompozycje. Te obrazy mnie zaskoczyły, bo widać w nich było wpływ malarstwa Młodej Polski, pejzaże jak z miniatur Stanisławskiego, nieco skrótowe, lecz doskonale oddające klimat wiejski

Alfons i jego kobiety. Rzecz o twórczości Alfonsa Muchy.

Bywa i tak w historii, że te same rzeczy odkrywane są co jakiś czas. Na przykład idea   demokracji wynaleziona przez starożytnych Greków w ateńskiej polis, jako ustrój państwa, została zarzucona w historii na wiele wieków i ponownie odkryta w czasach nowożytnych. Podobnie było z wynalazkiem papieru, który został wynaleziony w Chinach przez kancelistę na dworze cesarza He Di z dynastii Han, około 105 r. n.e i ponownie odkryty w Europie po niemal 1000 lat. W pewnym sensie podobnie jest z twórczością Alfonsa Muchy. Ten genialny ilustrator, grafik, malarz i rzeźbiarz był sławą Paryża, Wiednia, Pragi na początku XX wieku. Jednak z czasem jego blask słabł, został pokryty kurzem zapomnienia i pewnie odszedłby w niepamięć, gdyby nie pewne wydarzenie. Alfons Mucha, Fate, 1920, olej na płótnie, 51,5 x 53,5 cm, Muzeum Alfonsa Muchy w Pradze, źródło: http://masterpieceart.net/alphonse-mucha  Na początku 1963 roku największe muzeum sztuki i rzemiosła artystycznego w Londynie czyli Muzeum Wiktorii i