Przejdź do głównej zawartości

Samotność w dżungli. Dawid Planeta

 Każdy z nas zdaje sobie sprawę z istnienia bodźców zewnętrznych pochodzących z otaczającego nas świata. Jak świeci słońce to czujemy ciepło, jak zjemy dobrego steka, jesteśmy syci, jak gra nasza ulubiona muzyka, czujemy się odprężeni. Gorzej jest w przypadku, kiedy w naszym umyśle pojawiają się treści, których nie chcemy. Czujemy się tak, jakby ktoś z boku nam podpowiadał co powinniśmy czuć, czego się bać, na co zwracać uwagę. Co najgorsze, te podpowiedzi w naszym umyśle są mimowolne, rozpraszają nas, utrudniają życie, trudno te myśli i podszepty przegonić. Kiedy pojawiają się w naszej głowie te nieuświadomione treści, to są jak zapychany przez kolejne lata naszego życia magazyn, rupieciarnia. I nie wiadomo kiedy wypadnie z niego jakiś niechciany grat, coś, czego najmniej się akurat spodziewamy. 

Dawid Planeta, „Deep forest” , https://www.instagram.com/minipeopleinthejungle

Współcześni psycholodzy nieco oswoili tego niechcianego gościa w nasze głowie, nazwali tą przestrzeń naszego umysłu podświadomością. A jak już coś zostało nazwane, to i łatwiej jest to opisać, a i być może wytworzyć jakieś mechanizmy, które pozwolą nam jakoś sobie radzić z tym niechcianym gościem w naszej głowie. Niestety zdarzają się takie przypadki, że owa podświadomość bierze górę nad naszym racjonalnym myśleniem i całkowicie, bez naszej wiedzy i zgody, wpływa na nasze zachowanie. Wtedy mamy do czynienia z depresją, czyli mrocznym stanem naszej świadomości. Będąc w tym odmiennym stanie świadomości rozpaczliwie szukamy pomocy na zewnątrz, wiedząc, że sami nie damy rady. I tak, współczesna psychologia, wśród wielu metod radzenia sobie z depresją wypracowała narzędzie, które może być pomocne w walce z chorobą. 

Dawid Planeta,  „Something to live for”, 2019, https://www.instagram.com/minipeopleinthejungle

Jest nią arteterapia, czyli radzenie sobie z chorobą poprzez wyrażanie siebie w sztuce. Historia zna mnóstwo przykładów artystów, którzy zmagali się z depresją i poprzez działania twórcze potrafili w taki sposób wpłynąć na swój umysł, by ten skupił się wyłącznie na sztuce wyganiając w mrok podszepty płynące z podświadomości. Dość przywołać postać Ludwika van Beethovena, Marka Tweina, Edgara Allana Poe, Kurta Vonneguta, czy Sylvię Plath, która opisując depresję w autobiograficznej powieści „Szklany klosz”, potrafiła poprzez literaturę stawić jej czoła.

Dawid Planeta,  „Dreams”, 2019, https://www.instagram.com/minipeopleinthejungle

Z rodzimych artystów z depresją borykał się Zbigniew Herbert, który również w poezji znalazł szczelinę, przez którą mógł przepchać własną świadomość nawiązując kontakt ze światem zewnętrznym a przez to w miarę normalnie funkcjonować. O ile zwykłe fantazjowanie w stanach depresyjnych może mieć zgubne skutki, tak już imaginacja celowa, czyli rozróżnienie na to, co realne, i to, co jest tworem sztuki, jest wysoce pożądana. Witkacy nazywał to rozdzielenie „uratowaniem od samego siebie” i zachęcał do tego, by w sztuce szukać ratunku przed samym sobą. Tą drogę wybrał Dawid Planeta, młody artysta urodzony w Krakowie w 1990 roku. Kiedy w jego życiu pojawiła się depresja, potrafił znaleźć nić łączącą twórczość artystyczną z procesem terapeutycznym. 

Dawid Planeta,  „My Own Enemy”, 2018, , https://www.instagram.com/minipeopleinthejungle

Słusznie założył, że on sam ma możliwość głębokiego wglądu w swoją psychikę, i oddzielając w świadomości to, co realne, od tego co fikcyjne nadał inny wymiar swej chorobie. Spróbował poprzez swoje obrazy nadać swym lękom wizualny kształt, pokazać je, a przez to oswojone lęki, mogły stać się również widoczne dla odbiorcy. Doszedł do wniosku, że dopóki się tych obrazów tkwiących w głowie nie pokaże, będą one dla niego samego nie do opanowania. W przypadku cyklu grafik cyfrowych zatytułowanych Mini People wysiłek włożony w ich powstanie był tożsamy z opanowaniem wewnętrznego, przerażającego chaosu. 

. Dawid Planeta, „Face of Fear" 2017, https://www.instagram.com/minipeopleinthejungle

W cyklu tym Dawid Planeta stworzył serię tajemniczych obrazów wyimaginowanego świata, w którym bohater przemierza mroczne labirynty dżungli zamieszkanej przez gigantyczne zwierzęta ze świecącymi oczyma. Konstruując te cyfrowe obrazy szukał inspiracji we własnej psychice, starał się oddać za pomocą konstruowanego obrazu głębokie emocje. Sam tak mówi o procesie twórczym: „W tych obrazach widać moje emocje, to jak się czułem w chwili kiedy je robiłem - dużo mroku, lęku, konfrontowania się z rzeczami, które nie do końca się rozumie, ale też znajdujący się pod tym wszystkim spokój i świadomość, że wszystko ma swój cel i nic nie dzieje się bez powodu”. 

Dawid Planeta, „Know yourself", 2019, https://www.instagram.com/minipeopleinthejungle

Oczywiście głównym powodem, który stoi za powołaniem do życia jego obrazów jest akt kreacji, wewnętrzna potrzeba twórcza. W tym konkretnym przypadku sprzężona z walką z chorobą depresji. Artysta jest w pełni świadomy tego, że zajmując się procesem twórczym nadając kształt mamidłom, strachom i lękom przenosi swą myśl w stronę ekspresji, kontroluję ją, nie pozostawia bezbronnej na podszepty podświadomości.

Dawid Planeta, Wisp of Smoke, 2017, , https://www.instagram.com/minipeopleinthejungle


           
Dawid Planeta związany był ze sztuką od dziecka, gdyż wychował się w artystycznej rodzinie. Jego ojciec był fotografikiem, matka zaś uczyła plastyki w szkole. W tej atmosferze dorastał, tam dojrzewały jego plany i przyszłe ambicje. Po maturze rozpoczął studia wzornictwa przemysłowego na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, jednak to, co go całkowicie pochłaniało, to przede wszystkim sztuka budowania obrazu. Studiował, co prawda, wzornictwo, ale uznał je za mniej niż inspirujące niż budowanie obrazu. Jego pasją pozostawała sztuka, fotografia, ale także psychologia, mitologia, symbolika i to jak łączy się ona z tajemniczym światem podświadomości. 

Dawid Planeta, „The Miracle”, 2017, https://www.instagram.com/minipeopleinthejungle


Wychowany w domu fotografika zainteresował się przede wszystkim obrazem fotograficznym, który z czasem sprzągł się z grafiką komputerową. Z czasem, w tej przestrzeni Planeta tworzy niesamowite nastrojowe prace, które są wysoce narracyjne. W tej przestrzeni szukał dla siebie najlepszych środków wypowiedzi artystycznej. Każdy obraz z cyklu prac zatytułowanych Mini People in the Jungle opowiada osobną historię, w której odnaleźć możemy mentalną podróż przez labirynty dżungli, w której czekają na nas jej nieznani mieszkańcy. 

Dawid Planeta, „Calm Spirit”, 2018, https://www.instagram.com/minipeopleinthejungle


Konwencja tych obrazów jest wysoce surrealistyczna, gdyż w gąszczu lasu pływają między drzewami wielkie ryby z świetlistymi oczyma, chodzą gigantyczne jelenie, czaple czy jaguary. Patrząc na te pozbawione kolorów obrazy, mam wrażenie, że Dawid Planeta opowiada w obrazach historię człowieka, który wyrusza w podróż w nieznane, zstępuje w ciemność i chaos, chodzi po obrzeżach własnego umysłu odkrywając w labiryncie podświadomości kolejne komnaty wyłaniające się z oparów mgły. Nie do końca wiadomo, czy spotkane na drodze zwierzęta z dziko świecącymi oczami rozświetlającymi ciemności potraktować należy jako przewodnika oświetlającego drogę, czy myśliwego, który czyha na łatwą zdobycz w dżungli. Pozostaje to nierozwiązaną zagadką na poziomie obrazu. jednak domyślać się możemy dalszych losów, gdyż powołane postacie pochodzą wprost z umysłu skażonego depresją. 

Dawid Planeta, „The Blessing”, 2019, https://www.instagram.com/minipeopleinthejungle


Sam Dawid Planeta mówi: „Kiedy ktoś jest w depresji, wydaje się, że nic nie ma celu; nic nie jest ekscytujące. W końcu przestałem myśleć o depresji jako słabości i zagłębiłem się w nią. Zacząłem tworzyć mroczne, tajemnicze i przerażające obrazy, wiele z nich przedstawia małe postacie ludzkie zagubione w ciemnej dżungli naprzeciw ogromnych stworzeń. Ich tworzenie i kontemplacja efektu końcowego pomogły mi rozwinąć świadomość tego, kim jestem i czego się boję”. Przywołana i przedstawiona w obrazach dżungla jest zapewne metaforą tajemnic naszego umysłu, który czasem nam się po prostu wymyka z ciasnej klatki racjonalności. 

Dawid Planeta, „The Most Precious Light”, 2019,  https://www.instagram.com/minipeopleinthejungle


Obrazy skonstruowane przez młodego krakowskiego artystę, w ziarnistej fakturze i odcieniach sepii, są z wielu powodów brawurowe. Po pierwsze, artysta zdecydował się na bardzo odważny a i ryzykowny gest, przedstawił szerszej publiczności swe prace wystawiając się tym samym na próbę oceny własnej wartości. Trudno nawet wyobrazić sobie, co by się stało, gdyby prace te nie spotkały się z aprobatą odbiorców. Wtedy to depresja mogłaby przejść w fazę obłędu. Jednak to absolutnie wykluczone. Przynajmniej w moim przekonaniu prace Dawida Planety są artystyczną wirtuozerią, czymś zjawiskowym. Pomimo tego, że obrazy wykonane są w metodzie, która może uchodzić za mało konserwatywną. Należy o tym pamiętać, że ciągle jeszcze grafika komputerowa postrzegana jest na polu sztuki tak, jak fotografia była postrzegana przez malarzy na początku XX wieku, wyłącznie jako sprytna manipulacja obrazem ograniczona środkami technicznymi, w którym akt twórczy jest domknięty możliwościami, które wyznacza użyte narzędzie a nie wyobraźnia artysty. 

Dawid Planeta, „Fear” , https://www.instagram.com/minipeopleinthejungle


Jednak w przypadku prac Dawida Planety nie mam wątpliwości: finalnie, punktem odniesienia estetycznego pozostaje obraz. A ten, stworzony przez Dawida Planetę jest urzekający, tajemniczy, intrygujący, wzruszający i przejmujący. Osobiście uważam, że twórczość młodego krakowskiego artysty jest dowodem na to, że gdy zawodzi komunikacją werbalna pozostaje nam sztuka. Na dodatek, nie jestem odosobniony w swych ocenach. 

19 Dawid Planeta, „Faith” , https://www.instagram.com/minipeopleinthejungle


Prace Dawida Planety te są na tyle sugestywne, że z zainteresowaniem odniosły się do nich zachodnie media, jak choćby Huffington Post, popularna amerykańska witryna newsowa. A amerykanie nie mogą się mylić...Po prostu, w tych pracach jest urzekające piękno.

Zapraszam do wysłuchania podcastu na temat twórczości Dawida Planety:









Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Skrzynia pełna skarbów. Kaplica Sansevero w Neapolu

Dzisiejszy odcinek będzie wyjątkowy, bo poświęcony nie konkretnemu artyście a miejscu. Swego czasu, kiedy pracowałem we Włoszech, zdarzało mi się bywać w Neapolu kilka razy w miesiącu. Nigdy jednak nie miałem na tyle czasu, by odwiedzić perłę miasta pod Wezuwiuszem, czyli kaplicę Sansevero, o której niejednokrotnie czytałem.  Antonio Corradini, Skromność, (detal), 1752, Kaplica Sansevero w Neapolu, źródło: https://www.museosansevero.it Po kilkunastu latach, gdy wróciłem na kilka dni do Neapolu obiecałem sobie, że mogę nie zjeść pizzy, nie spacerować po słynnej Spaccanapoli, ale tajemniczą  i osobliwą kaplicę musze odwiedzić. Tak też się stało. Kaplica schowana w ciemnym zaułku pomiędzy obdrapanymi budynkami, suszącym się praniem absolutnie z zewnątrz nie zdradza tego, jaki kryje brylant.  Giuseppe Sanmartino, Cristo velato, 1753, Kaplica Sansevero w Neapolu, źródło: https://www.museosansevero.it Położona przy Via Francesco de Sanctis pod numerem 19-tym, na północny zachód od kościoła S

Wojna światów według Jakuba Różalskiego.

     Będąc kiedyś w Wiśle zobaczyłem ulotkę Muzeum Magicznego Realizmu. Jako, że Muzeum było niedaleko mojego zakwaterowania, postanowiłem zobaczyć miejsce, które reklamowało się jako jedyne tego typu muzeum w Europie. W odnowionej willi polskiego naukowca Juliana Ochorowicza trafiłem na obrazy Jakuba Różalskiego, które opowiadały alternatywną wersję wojny polsko-bolszewickiej z 1920 roku.  Jakub Różalski,  1920 - Guest from the west, źródło: https://jrozalski.com/ Bardzo mi się podobały te obrazy, miały   mocno ilustracyjny charakter, może nieco komiksowy, ale w tym najlepszym wydaniu. Dla mnie obrazy spełniały wszystkie kryteria sztuki, która może się podobać: za każdym z obrazów stał fenomenalny pomysł, na dodatek w mistrzowski sposób udało się artyście wydobyć z wyobraźni fantazmaty i przenieść je w kompozycje. Te obrazy mnie zaskoczyły, bo widać w nich było wpływ malarstwa Młodej Polski, pejzaże jak z miniatur Stanisławskiego, nieco skrótowe, lecz doskonale oddające klimat wiejski

Alfons i jego kobiety. Rzecz o twórczości Alfonsa Muchy.

Bywa i tak w historii, że te same rzeczy odkrywane są co jakiś czas. Na przykład idea   demokracji wynaleziona przez starożytnych Greków w ateńskiej polis, jako ustrój państwa, została zarzucona w historii na wiele wieków i ponownie odkryta w czasach nowożytnych. Podobnie było z wynalazkiem papieru, który został wynaleziony w Chinach przez kancelistę na dworze cesarza He Di z dynastii Han, około 105 r. n.e i ponownie odkryty w Europie po niemal 1000 lat. W pewnym sensie podobnie jest z twórczością Alfonsa Muchy. Ten genialny ilustrator, grafik, malarz i rzeźbiarz był sławą Paryża, Wiednia, Pragi na początku XX wieku. Jednak z czasem jego blask słabł, został pokryty kurzem zapomnienia i pewnie odszedłby w niepamięć, gdyby nie pewne wydarzenie. Alfons Mucha, Fate, 1920, olej na płótnie, 51,5 x 53,5 cm, Muzeum Alfonsa Muchy w Pradze, źródło: http://masterpieceart.net/alphonse-mucha  Na początku 1963 roku największe muzeum sztuki i rzemiosła artystycznego w Londynie czyli Muzeum Wiktorii i